Zwolnienie z analizy porównawczej w cenach transferowych – gdzie czai się haczyk?

Mikro- i mali przedsiębiorcy mogą odetchnąć – przy lokalnej dokumentacji cen transferowych nie muszą bowiem przygotowywać analizy porównawczej ani analizy zgodności. To realne uproszczenie, które oszczędza czas i koszty, bo właśnie analiza porównawcza jest zwykle najbardziej pracochłonnym i najdroższym elementem dokumentacji TP.

Problem w tym, że samo zakwalifikowanie się do tego zwolnienia bywa mniej oczywiste, niż się wydaje. A jeden z elementów decydujących o statusie przedsiębiorcy potrafi zaskoczyć.

Skąd bierze się zwolnienie?

Zgodnie z art. 11q ust. 3a pkt 1 ustawy o CIT, w przypadku transakcji kontrolowanych zawieranych przez podmioty powiązane będące mikroprzedsiębiorcą lub małym przedsiębiorcą, lokalna dokumentacja cen transferowych może nie zawierać analizy porównawczej lub analizy zgodności.

Kluczowe jest jednak to, do czego odsyła ten przepis. Status mikro- lub małego przedsiębiorcy ustala się nie na gruncie przepisów podatkowych, lecz w oparciu o art. 7 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy – Prawo przedsiębiorców.

Status przedsiębiorcy zależy m.in. od zatrudnienia

Definicje z Prawa przedsiębiorców opierają się na dwóch grupach kryteriów: progach finansowych (roczny obrót netto lub suma aktywów bilansu) oraz poziomie średniorocznego zatrudnienia.

Dla przypomnienia:

  • mikroprzedsiębiorca – zatrudniający średniorocznie mniej niż 10 pracowników (przy spełnieniu kryterium finansowego),
  • mały przedsiębiorca – zatrudniający średniorocznie mniej niż 50 pracowników (przy spełnieniu kryterium finansowego) i niebędący mikroprzedsiębiorcą.

Stąd pytanie, które może pojawić się w praktyce: czy do średniorocznego zatrudnienia wlicza się powołanego członka zarządu?

Co (kto) tak naprawdę liczy się jako „pracownik”?

Prawo przedsiębiorców nie definiuje pojęcia pracownika. W ramach wykładni systemowej należy więc sięgnąć do Kodeksu pracy, co potwierdza zresztą uzasadnienie do samej ustawy, w którym wprost wskazano, że pojęcia „pracownik”, „etat” i „zatrudnienie” dotyczą sfery stosunku pracy i powinny być interpretowane zgodnie z Kodeksem pracy.

Zgodnie z art. 2 Kodeksu pracy pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę. Definicja ta ma charakter uniwersalny i obowiązuje w całym systemie prawa. W konsekwencji wykonywanie czynności na innej podstawie niż stosunek pracy – na przykład w ramach umowy zlecenia – nie mieści się w tym zakresie.

Wniosek dla cen transferowych jest jednoznaczny: do średniorocznego zatrudnienia, decydującego o statusie przedsiębiorcy, wlicza się wyłącznie osoby związane ze spółką stosunkiem pracy.

Haczyk: nie każde „powołanie” oznacza stosunek pracy

I tutaj pojawia się sedno problemu. Art. 2 Kodeksu pracy wymienia wprost „powołanie” jako jedną z podstaw zatrudnienia. To właśnie ta pojęciowa zbieżność bywa źródłem nieporozumień. Powołanie członka zarządu spółki kapitałowej to przecież także „powołanie”. Czy zatem automatycznie tworzy stosunek pracy?

Nie. To dwie różne instytucje, które łączy jedynie nazwa.

Nawiązanie stosunku pracy przez powołanie reguluje art. 68 Kodeksu pracy i następuje ono tylko w przypadkach określonych w odrębnych przepisach, tj. gdy konkretny przepis wyraźnie odnosi się do tej podstawy nawiązania stosunku pracy. W praktyce dotyczy to przede wszystkim osób powoływanych do pełnienia funkcji organów władzy publicznej, takich jak Prezes Narodowego Banku Polskiego czy Główny Inspektor Pracy.

Powołanie członka zarządu spółki kapitałowej na podstawie Kodeksu spółek handlowych ma natomiast zupełnie inny charakter. Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego (m.in. wyrok z 28 lipca 1999 r., sygn. I PKN 171/99, oraz wyrok z 23 stycznia 2009 r., sygn. I PK 118/08), takie powołanie oznacza jedynie powierzenie funkcji organu spółki, czyli powstanie tzw. stosunku organizacyjnego. Samo w sobie nie nawiązuje stosunku pracy w rozumieniu art. 68 Kodeksu pracy.

Co to oznacza w praktyce?

Wniosek jest następujący: jeżeli członek zarządu pełni funkcję wyłącznie na podstawie powołania, co do zasady nie należy uwzględniać go przy obliczaniu średniorocznego zatrudnienia. Dotyczy to również sytuacji, w której z tytułu powołania otrzymuje wynagrodzenie – na przykład na podstawie uchwały wspólników – albo świadczy usługi na podstawie kontraktu menedżerskiego. W żadnym z tych przypadków nie powstaje bowiem stosunek pracy.

Inaczej będzie jednak wtedy, gdy członek zarządu zawrze ze spółką (obok samego powołania) odrębną umowę o pracę. Wówczas staje się pracownikiem spółki i należy go wliczyć do średniorocznego zatrudnienia.

Podsumowanie

Z perspektywy cen transferowych ma to bezpośrednie przełożenie: ten sam członek zarządu, w zależności od podstawy pełnienia funkcji, może albo pozostawać poza kalkulacją zatrudnienia, albo ją powiększać, a tym samym wpływać na to, czy spółka zachowa status mikro- lub małego przedsiębiorcy i prawo do zwolnienia z analizy porównawczej.

Jak to w cenach transferowych bywa – diabeł tkwi w szczegółach, a właściwa kwalifikacja jednej osoby potrafi zmienić obraz całej dokumentacji.

***

Masz wątpliwości, czy Twoja spółka spełnia warunki zwolnienia z analizy porównawczej? A może potrzebujesz wsparcia w przygotowaniu dokumentacji cen transferowych?

Zapraszam do kontaktu:

Strefa wiedzyprzekierowanie przyciskuSkontaktuj się z namiprzekierowanie przycisku