Od 1 stycznia 2026 r. fiskus dostał nową „broń” ograniczającą wysokość podatkowych rozliczeń samochodów firmowych. Jak wiadomo, limit ukosztowienia takich wydatków uzależniony jest obecnie od poziomu emisji CO₂. Gdzie taki poziom jest określony? W różnych miejscach. Ale dla fiskusa decyduje rejestr CEPiK. Jak pokazuje świeża interpretacja – jeśli CEPiK jest „nie po myśli” podatnika, to homologacja (WLTP/COC) nie pomoże.
Garść przepisów
Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 4 ustawy o PIT, od 1 stycznia 2026 r., do kosztów podatkowych nie można zaliczać odpisów amortyzacyjnych od wartości samochodu osobowego w części przewyższającej kwotę:
- a) 225 000 zł – w przypadku samochodów elektrycznych i napędzanych wodorem,
- b) 150 000 zł – w przypadku samochodów, w przypadku których emisja CO₂ silnika spalinowego wynosi mniej niż 50 g na kilometr,
- c) 100 000 zł – jeśli emisja CO₂ silnika spalinowego samochodu jest równa lub wyższa niż 50 g na kilometr.
Zostawmy przepisy przejściowe i inne kontrowersje, jakie tu narosły (w tym w zakresie różnicowania praw nabytych dla samochodów będących ŚT).
Mnogość parametrów emisyjnych
W interpretacji indywidualnej Dyrektora KIS z 23 stycznia 2026 r. (0114-KDIP3-2.4011.1004.2025.2.MT) opisany został stan faktyczny: przedsiębiorca zawarł w 2025 r. umowę leasingu operacyjnego samochodu osobowego typu plug-in hybrid (PHEV). Z dokumentów homologacyjnych (COC) wynika, że auto posiada następujące parametry emisji CO₂:
- emisja w cyklu mieszanym WLTP (wartość ważona z udziałem napędu elektrycznego): 11 g CO2/100km,
- emisja w cyklu mieszanym w trybie podtrzymującym (charge sustaining mode – praca wyłącznie silnika spalinowego): 136 g CO2/100 km,
- emisja w trybie elektrycznym: 3 g CO2/100 km.
Natomiast w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEPiK) widnieje wartość emisji 136 g CO₂/km (tryb „charge sustaining”, czyli praca silnika spalinowego bez wsparcia napędu elektrycznego). Podatnik argumentował, że dla PHEV miarodajna jest wartość ważona WLTP, bo odzwierciedla faktyczne użytkowanie przy tego typu pojazdów przez użytkowników. Podatnik zwrócił również uwagę na fakt, że urzędnicy wpisujący dane do CEPiK często się mylą, a to właśnie z tej bazy Urzędy Skarbowe biorą dane przy rozliczaniu podatku i weryfikacji poprawności zastosowania limitu kosztów.
Przedsiębiorca nabrał wątpliwości, czy w celu określenia limitu kosztów uzyskania przychodów z tytułu zużycia samochodu osobowego należy wziąć pod uwagę dane dotyczące tego samochodu zawarte w centralnej ewidencji pojazdów, czy dane określone w dokumentach homologacyjnych pojazdu. W jego ocenie, do pojazdu typu plug-in hybrid powinien mieć zastosowanie limit 150 000 zł, a kluczowe znaczenie powinna mieć emisja w cyklu mieszanym WLTP (wartość ważona) wynosząca 11 g CO₂/100 km, a nie emisja w trybie podtrzymującym wpisana w CEPiK.
Fiskus wybiera te najmniej korzystne?
Organ uznał to stanowisko za nieprawidłowe. Zaznaczył, że kluczowe jest brzmienie nowych przepisów (od 1.01.2026 r.), które wprost odsyłają do emisji CO₂ silnika spalinowego określonej na podstawie danych zawartych w centralnej ewidencji pojazdów. Fiskus podkreślił, że przepis nie przewiduje wyjątków i nie pozwala zastąpić CEPiK innymi danymi – nawet jeżeli podatnik dysponuje homologacją, z której wynika niższa emisja.
Efekt? Skoro w CEPiK dla tego samochodu jest 136 g CO₂/km, to od 1 stycznia 2026 r. pojazd wpada w reżim limitu 100 000 zł, a nie 150 000 zł. I to mimo że „ważona” emisja WLTP jest poniżej 50 g. Wniosek dla podatników jest brutalnie prosty: dla PHEV liczy się CEPiK. Jeśli baza pokazuje emisję ≥ 50 g, to, z perspektywy limitów kosztowych, samochód jest traktowany jak wysokoemisyjny, nawet jeśli homologacja „ważona” wygląda świetnie. Przed zastosowaniem limitów kosztów zdecydowanie należy sprawdzić, jaka emisja CO₂ widnieje w bazie CEPiK, bo rozbieżności względem homologacji mogą prowadzić do stosowania błędnych limitów, a w konsekwencji – do konieczności dopłaty podatku wraz z odsetkami.
***
Warto też zwrócić uwagę na praktyczny „haczyk” dla firm: organ przypomniał, że samochody używane w działalności na podstawie leasingu operacyjnego co do zasady nie są ujmowane w ewidencji środków trwałych korzystającego, więc nie ma tu komfortu „zamrożenia” starych zasad poprzez wprowadzenie auta do ewidencji przed 2026 r. W konsekwencji wiele leasingów zawartych w 2025 r. może od 2026 r. rozliczać raty kapitałowe już według nowych limitów, zależnych od wpisu do CEPiK.


